Wszystkiego najlepszego!

December 22nd, 2006 by CyberScyzor


Swieta, swieta. Czas aby odsapnac na chwile od codziennej gonitwy za pieniadzem, czas poswiecenia sie rodzinie. Zycze wszystkim najlepszego, spokojnych, rodzinnych swiat, hucznego Sylwestra i nie za duzego kaca po wszystkim:) Nowy Rok dla mnie bedzie pelen nowych wyzwan i wielu zmian, ale o tym juz w roku 2007. Mala zapowiedz zmian w karteczce, dla uwaznych:) Szczesliwego Nowego Roku i Wesolych Swiat. Moze mi sie uda pare przemyslen przelac w net w przerwie miedzyswiatecznej, beware.

Wesolych Swiat

Digg.com rządzony przez klikę? Co z polskim wykop.pl?

December 17th, 2006 by CyberScyzor


Przeglądając Internet natrafiłem na bardzo ciekawą informację na blogu “Meditations on Meaning”. Co z niej wynika, na poczatek pare statystyk z Wikipedii:
- na digg.com zarejestrowanych jest 800 000 użytkowników
- 100 najbardziej aktywnych użytkowników dostarcza 56% treści (!!!)
- 20 najbardziej aktywnych użytkowników dostarcza 20% treści (!!!)

Jakie to ma konsekwencje? Ano takie, że najbardziej aktywni uczestnicy digg.com tworzą wzajemnie wspierającą się społeczność. Jeśli widzisz, że informacja twojego znajomego własnie pojawiła się na liście, “diggujesz” ją nawet jej nie czytając. Całkowite zaprzeczenie idei web 2.0 UGC (User Generated Content). W sposób naturalny wytworzyła się grupa ludzi, która stała się samozwańczymi “redaktorami”. Oczywistym jest, że prowadzi to do wielu nadużyć. Co prawda nie ma co rozdzierać szat nad biednym digg.com, ponieważ sytuacja jest do opanowania. Jeśli tylko właściciele digg.com zrozumieją jak wielkie zagrożenie dla całego serwisu stanowi taka “koteria” wprowadzą ulepszenia znacznie utrudniające powstawanie “kółek wzajemnej adoracji”. Wystarczy ukryć nicki osób, które rekomendują daną informację, wprowadzić okres “karencji” dla ukazywania się informacji dopóki nie osiągnie pewnego minimalnego poziomu “diggów”. Co prawda może to być trudne o tyle, że w grupie tych 20 najaktywniejszych użytkowników jest właśnie właściciel digg.com:) Ale to jeden problem.
Przykład digg.com pokazuje jak działają tego typu społeczności. Digg ma tą przewagę, że ma dużą społeczność (800 000 zarejestrowanych użytkowników) i aby zaistnieć na stronie głównej potrzeba dużo głosów użytkowników (patrząc np. na stronę informacji technicznych, jest tam tylko jedna informacją mająca mniej niż 200 głosów, większość jest w okolicy 300-400 głosów ale są informacje posiadające 1200 - 1400 głosów).
Jest to pewna gwarancja, że pomimo faktu dostarczania treści przez bardzo wąską grupę, informacja docierająca na stronę główną jest naprawdę intersująca i na wysokim poziomie.

Jak to się ma do polskich realiów. Wchodzimy na www.wykop.pl:
- najwyżej punktowana informacja ma 50 głosów
- średnia w okolicy 20 - 30 głosów
- najniżej punktowana informacja 8 (!!!) głosów  okazuje sie ze to nie 8 tylko S:) sprytnie tylko zakamuflowane, a slowko wykop, to nie wykop tylko wykup.

Tak więc aby informacja na pewno zafunkcjonowała na stronie głównej wykop.pl (ikony polskiej fali kopiowania trendu web 2.0) wystarczy 20 znajomych. Pominmy już analizę na dużych grupach, tutaj wystarczy mieć dosłownie paru kolegów, żeby wywindować jakąkolwiek informację na sam szczyt. Nieważne jakie treści niesie ze sobą. Czy zwykli spamerzy zauważyli tą okazję? Ależ oczywiście na stronie głównej mamy informacje o:
- ofercie soczewek kontaktowych sklepu internetowego (wstrząsająca informacja nadająca się na co najmniej główną stronę każdej szanującej się gazety)  jako ze to reklama, wiec moje swiete oburzenie jest bezzasadne co do tego punktu.
- ofertę firmy oferującej sprzedaż domeny (po raz kolejny jestem wstrząśnięty)
- stronę www oferującą nowy przejrzysty program telewizyjny (prawdziwa sensacja!)

Ciekaw jestem, czy w ofercie firm PR już jest usługa windowania informacji klientów na wykop.pl. Wydaje mi się, że na razie nie powinna być zbyt droga, 50 zarejestrowanych użytkowników jednym kliknięciem może czynić cuda. Tylko co to ma wspólnego z ideą, jaka powinna stać za serwisem typu digg.com. Czy to w ogóle ma sens? Czy ta społeczność kiedykolwiek stanie się na tyle mocną społecznoscią, że taki ordynarny spam nie będzie możliwy?

Problemem digg.com nie jest spam, problemem jest “klika” najbardziej aktywnych użytkowników, ale duża społeczność broni go przed promowaniem informacji totalnie nieprzydatnych, niepopularnych, czy ordynarnie bezczelnych. Jest to mechanizm obronny digg’a. Nawet jeśli “klika” dostarcza większość informacji, to i tak te informacje sa później w miarę rzetelny sposób oceniane, przez dużą rzeszę użytkowników. Oczywiście to jest problem, żeby większa grupa ludzi dostarczała informacje, ale jest to problem do rozwiązania.

Problem wykop.pl jest dużo, dużo większy. Podatność serwisu na ataki ordynarnego spamu, spowodują, że nigdy nie powstanie na tyle duża społeczność, aby można było mówić, że zadziała tu mechanizm podobny do tego na digg.com. Kwestią czasu pozostaje obecność wyspecjalizowanych grup na wykop.pl (o ile już ich nie ma!), które w imię krótkoterminowego zysku skutecznie zniechęcą innych wartościowych użytkowników do korzystania z serwisu. Ja osobiście wybieram w tym momencie portale, blogi, serwisy branżowe. Wykop.pl to dla mnie żadne źrodło informacji. Digg.com a i owszem używam.

Wojna Internetu z Reklamą

December 15th, 2006 by CyberScyzor


Ta przebrzydla reklama, Ci wstretni marketoidzi nie rozumiejacy free culture, komercjalizacja… bueee….
O co tak naprawde chodzi, czy agencje reklamowe i interaktywne to cyborgi walczace po stronie Imperium, probujace nam wcisnac niechciane produkty, niechciane reklamy? A Internetowcy? Czy to Ci w rogowych okularach, we flanelowych koszulach, geecy, nerdzi czy jakkolwiek ich tam nazywac, pojecia nie majacy o zyciu w spoleczenstwie, za to Internet..oooo…Internet to co innego:)
Czesto spotykam sie na forach dysksyjnych z wojna “reklamy” z “internetowcami”. Jedni zarzucaja drugim, ze tak naprawde to sie nie znaja na tym co robia. Ostatnio zastanowilo mnie stwierdzenie ze “zaden z wielkich serwisow nie zostal stworzony przez agencje interaktywna”. To prawda. Flickr, Amazon, Google, digg, Yahoo, MySpace, Technorati czy wiele, wiele innych nie zostaly stworzone przez agencje. Bo tez zadaniem agencji nie jest
tworzenie nowych biznesow. Zadaniem agencji najczesciej jest polepszenie sprzedazy juz istniejacego biznesu. Nieporozumienia leza w samych poczatkach Internetu:

1. Internet powstal jako siec naukowa. Od samego poczatku sluzyla do wolnej wymiany mysli, rozwijania non-profit projektow naukowych, reklama, biznes wkroczyly tu niejako “z zewnatrz” to intruzi, okupanci Internetu, latwo wpasc w taka pulapke. Dlatego Internet jest tez specyficzny, zupelnie inny niz inne media, ma swojego “ducha”. Kto tego ducha nie zrozumie, nie bedzie potrafil skutecznie dzialac w sieci. Traktuja Internet jako jeszcze jeden kanal komunikacji w media planie.

2. Niestety wielki biznes wkroczyl do Internetu.  Przedstawiciele duzych firm, widza, ze poprzez Internet mozna dotrzec do szerokiej rzeszy ludzi, ze internetowy biznes, to rowniez biznes, a nie tylko wymysl jakis szalonych freakow oraz ze rowniez tutaj obowiazuja podobne zasady jak w “realu”. Za wielkim biznesem przyszly agencje reklamowe, domy mediowe, sprzedaz, akwizycja.
Tak bylo na poczatku za radiem, telewizja czy tak tez skonczy Internet?

3. Raczej nie. Internet ma szanse stac sie metamedium, czyli medium wchlaniajacym wszystkie inne media. Ten trend widac jak na dloni. Live box naszej ulubionej przez wszystkich firmy TP S.A. to wlasnie to Video on Demand poprzez Internet, interaktywne przegladanie materialow filmowych poprzez serwisy typu you tube, sciaganie podcastwo i przesluchiwanie ich niczym audycji radiowych, czy wreszcie czytanie blogow, artykulow. Wszystko w jendym miejscu, przy uzyciu roznych “czytnikow” laptopa, telefonu komorkowego a w niedalekiej przyszlosci telewizora i wielu wielu innych.

4. Co dalej? Czy wojna reklamy i internetu ma sens? Konwergencja, to slowo klucz. Rozwoj Internetu pokazuje nam, ze te dwa swiaty musza wspolpracowac, musza czerpac ze swoich doswiadczen. Nie da sie rozkrecic dobrego serwisu, pomyslu bez kapitalu, reklamy PR. Z drugiej strony Internet to nie medium w ktorym reklama, PR dzialaja tak jak w innych mediach. Tu Internauta wybiera a konkurencja jest tak przerazliwie blisko (tylko jeden klik) ze nie ma miejsca na scieme, nie ma miejsca na przymus. I tylko Ci ktorzy beda patrzec dlugofalowo zrozumieja, ze potrzebne jest przewartosciowanie obu podejsc. Nie bedzie juz ryczerzy na bialych koniach przemierzajacych bezkresne prerie Internetu i zbawiajacych swiat calkiem za darmo i calkiem bezinteresownie (choc to jeszcze nie czas aby wygineli, oni wciaz sa tylko ta preria jakby mniejsza). Ale rowniez nie bedzie reklam, ktore ktos bedzie nam wciskal na sile, nie bedzie brutalnej akwizycji bo kazda taka inicjatywa bedzie powodowala odwrocenie sie od produktu (choc jeszcze nie wszyscy to zrozumieli:) i te reklamy sa, ale google juz pokazalo jak reklamowac sie madrze, bedzie ich coraz wiecej)

5. Czyli co? Symbioza? Chyba tak, cyborgi stana sie czesciowo ludzmi, a ludzie czesciowo sie scyborgizuja. Nie bedzie wojny, bedzie pokoj, choc pewnei zawsze znajda sie krzykacze po jednej i po drugiej stronie, odgrzewajacy stare konflikty, ale ludzkosc nie bylaby soba gdyby nie te male incydenty:)

falstart.pino.pl

December 14th, 2006 by CyberScyzor


Cala Polska czeka w napiecu. O 11.00 zamarlo zycie w oczekiwaniu na Wielka Premiere Wielkiego Serwisu Pino.pl.
Jest godzina 22.40. Jesli bedzie trzeba nie bede spal.
Narod z niedowierzaniem patrzy w puste monitory, z niedowierzaniem wklikuje adres pino.pl, z niecierpliwoscia oczekuje komunikatu…jakiegokolwiek komunikatu… DLACZEGO?!?! CO SIE STALO?!?! Jeszcze o 11.00 wszystko bylo jasne, a teraz nic juz nie jest. Czy to sa “drobne klopoty”?
Pino nie ruszyl…
Smutek, zal, zaduma, falstart, para w gwizdek. Generalnie slabo.
Ale przynajmniej na blogu ktos czuwa i kasuje falstartowe wiadomosci o przylaczeniu sie blog.pl. Kultura normalnie. A przeciez pozno jest i mogl pojsc do domu.

Railsy, railsy i po railsach

December 13th, 2006 by CyberScyzor


Zmiany, zmiany nowa formula sie sprawdza, na poczatek Krzysztof przedstawil nastepny inny system CMS, wszyscy byli szczesliwi, ze inny no i ze CMS, oczywiscie system oparty O RoR.
Deweloperzy CMS mieli o czym dyskutowac, jako, ze do nich nie naleze i nie ukrywam
nie na ta czesc  spotkania sie nastawialem, nie bede sie wiec bardziej rozwijal.
Za to druga czesc wypas. Marcin Jagodzinski jako prelegent paluszki lizac, temat swietny, duzo solidnej porcji wiedzy o biznese internetowym “od kuchni” az mi sie lezka w oku zakrecila i pozniej snulem kombatanckie opowiesci, jak to kiedys mlodziez byla lepsza, Internet latwiejszy i ja sam jakby wiecej wigoru. Shame me. Ale bylo warto, kto nie byl ten gapa. Wciaz wierze, ze to sie rozwinie i temat start-upow, biznesu internetowego sie rozwinie.

Masz juz dosc dziesiatek loginow i hasel?

December 10th, 2006 by CyberScyzor


Ja tez. Dlatego rusza projekt Identity 2.0, czyli mamy nadzieje odpowiedz na zalew projektow spolecznosciowych wymagajacych naszej tozsamosci.

Zarzadzanie tozsamoscia to nabrzmiewajacy problem. Problem z identyfikacja jest oczywisty dla każdego, kto choc troche jest aktywny i wykorzystuje siec nie tylko do biernego czytania. Osobiście mam trzy konta emailowe, zarejestrowany jestem na wielu serwisach z roznych przyczyn. Szukam modelu 3d do kupienia, każdy serwis wymaga rejestracji, szukam zdjęcia do strony, to samo, wszelkie serwisy, które zawieraja forum (a np. ostatnio korzystam ze wielu miejsc tylko po to aby np. wystawic ogłoszenie o prace i zostawic swoje dane dostępowe, szukam do pracy np. programisty php i grafika i odwiedzam duzo roznych stron, na których sa dyskusje na ten temat, tam zazwyczaj jest taki dzial „praca” ale żeby umieścić tam post trzeba się zarejestrowac ile razy?), moje ulubione serwisy…gazeta, forum motocyklistow, bractwo suzuki, grono, ithink, mój blog…amok…przed oczami kreca mi się setki loginow i hasel a ja padam zemdlony… to mój koszmar.

Radze sobie w ten sposób ze mam trzy hasla, kazde o innym poziomie bezpieczeństwa.. pierwsze sluzy mi do wszelkich jednorazowych rejestracji, miejsc w których loguje się na chwile i najprawdopodobniej rzadko tam będę zaglądał, drugie do serwisow do których mam wiekszy sentyment i co do których przykro by mi było żeby ktos mi się włamał na konto, no i trzecie do systemu bankowego i miejsc, które sa niezwykle istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Projekt powstal z inicjatywy Marcina Jagdzinskiego (tak, tak, tego ktory prowadzi blog netto).
Jezeli jestes zainteresowany eksploracja problemu zarzadzania tozsamoscia i odnadywaniu przerozych rozwiazan zapraszamy do zespolu, tutaj pare linkow:
Blog projektu identity 2.0
Wiki projektu identity 2.0