Ta przebrzydla reklama, Ci wstretni marketoidzi nie rozumiejacy free culture, komercjalizacja… bueee….
O co tak naprawde chodzi, czy agencje reklamowe i interaktywne to cyborgi walczace po stronie Imperium, probujace nam wcisnac niechciane produkty, niechciane reklamy? A Internetowcy? Czy to Ci w rogowych okularach, we flanelowych koszulach, geecy, nerdzi czy jakkolwiek ich tam nazywac, pojecia nie majacy o zyciu w spoleczenstwie, za to Internet..oooo…Internet to co innego:)
Czesto spotykam sie na forach dysksyjnych z wojna “reklamy” z “internetowcami”. Jedni zarzucaja drugim, ze tak naprawde to sie nie znaja na tym co robia. Ostatnio zastanowilo mnie stwierdzenie ze “zaden z wielkich serwisow nie zostal stworzony przez agencje interaktywna”. To prawda. Flickr, Amazon, Google, digg, Yahoo, MySpace, Technorati czy wiele, wiele innych nie zostaly stworzone przez agencje. Bo tez zadaniem agencji nie jest
tworzenie nowych biznesow. Zadaniem agencji najczesciej jest polepszenie sprzedazy juz istniejacego biznesu. Nieporozumienia leza w samych poczatkach Internetu:
1. Internet powstal jako siec naukowa. Od samego poczatku sluzyla do wolnej wymiany mysli, rozwijania non-profit projektow naukowych, reklama, biznes wkroczyly tu niejako “z zewnatrz” to intruzi, okupanci Internetu, latwo wpasc w taka pulapke. Dlatego Internet jest tez specyficzny, zupelnie inny niz inne media, ma swojego “ducha”. Kto tego ducha nie zrozumie, nie bedzie potrafil skutecznie dzialac w sieci. Traktuja Internet jako jeszcze jeden kanal komunikacji w media planie.
2. Niestety wielki biznes wkroczyl do Internetu. Przedstawiciele duzych firm, widza, ze poprzez Internet mozna dotrzec do szerokiej rzeszy ludzi, ze internetowy biznes, to rowniez biznes, a nie tylko wymysl jakis szalonych freakow oraz ze rowniez tutaj obowiazuja podobne zasady jak w “realu”. Za wielkim biznesem przyszly agencje reklamowe, domy mediowe, sprzedaz, akwizycja.
Tak bylo na poczatku za radiem, telewizja czy tak tez skonczy Internet?
3. Raczej nie. Internet ma szanse stac sie metamedium, czyli medium wchlaniajacym wszystkie inne media. Ten trend widac jak na dloni. Live box naszej ulubionej przez wszystkich firmy TP S.A. to wlasnie to Video on Demand poprzez Internet, interaktywne przegladanie materialow filmowych poprzez serwisy typu you tube, sciaganie podcastwo i przesluchiwanie ich niczym audycji radiowych, czy wreszcie czytanie blogow, artykulow. Wszystko w jendym miejscu, przy uzyciu roznych “czytnikow” laptopa, telefonu komorkowego a w niedalekiej przyszlosci telewizora i wielu wielu innych.
4. Co dalej? Czy wojna reklamy i internetu ma sens? Konwergencja, to slowo klucz. Rozwoj Internetu pokazuje nam, ze te dwa swiaty musza wspolpracowac, musza czerpac ze swoich doswiadczen. Nie da sie rozkrecic dobrego serwisu, pomyslu bez kapitalu, reklamy PR. Z drugiej strony Internet to nie medium w ktorym reklama, PR dzialaja tak jak w innych mediach. Tu Internauta wybiera a konkurencja jest tak przerazliwie blisko (tylko jeden klik) ze nie ma miejsca na scieme, nie ma miejsca na przymus. I tylko Ci ktorzy beda patrzec dlugofalowo zrozumieja, ze potrzebne jest przewartosciowanie obu podejsc. Nie bedzie juz ryczerzy na bialych koniach przemierzajacych bezkresne prerie Internetu i zbawiajacych swiat calkiem za darmo i calkiem bezinteresownie (choc to jeszcze nie czas aby wygineli, oni wciaz sa tylko ta preria jakby mniejsza). Ale rowniez nie bedzie reklam, ktore ktos bedzie nam wciskal na sile, nie bedzie brutalnej akwizycji bo kazda taka inicjatywa bedzie powodowala odwrocenie sie od produktu (choc jeszcze nie wszyscy to zrozumieli:) i te reklamy sa, ale google juz pokazalo jak reklamowac sie madrze, bedzie ich coraz wiecej)
5. Czyli co? Symbioza? Chyba tak, cyborgi stana sie czesciowo ludzmi, a ludzie czesciowo sie scyborgizuja. Nie bedzie wojny, bedzie pokoj, choc pewnei zawsze znajda sie krzykacze po jednej i po drugiej stronie, odgrzewajacy stare konflikty, ale ludzkosc nie bylaby soba gdyby nie te male incydenty:)