Przeglądając Internet natrafiłem na bardzo ciekawą informację na blogu “Meditations on Meaning”. Co z niej wynika, na poczatek pare statystyk z Wikipedii:
- na digg.com zarejestrowanych jest 800 000 użytkowników
- 100 najbardziej aktywnych użytkowników dostarcza 56% treści (!!!)
- 20 najbardziej aktywnych użytkowników dostarcza 20% treści (!!!)

Jakie to ma konsekwencje? Ano takie, że najbardziej aktywni uczestnicy digg.com tworzą wzajemnie wspierającą się społeczność. Jeśli widzisz, że informacja twojego znajomego własnie pojawiła się na liście, “diggujesz” ją nawet jej nie czytając. Całkowite zaprzeczenie idei web 2.0 UGC (User Generated Content). W sposób naturalny wytworzyła się grupa ludzi, która stała się samozwańczymi “redaktorami”. Oczywistym jest, że prowadzi to do wielu nadużyć. Co prawda nie ma co rozdzierać szat nad biednym digg.com, ponieważ sytuacja jest do opanowania. Jeśli tylko właściciele digg.com zrozumieją jak wielkie zagrożenie dla całego serwisu stanowi taka “koteria” wprowadzą ulepszenia znacznie utrudniające powstawanie “kółek wzajemnej adoracji”. Wystarczy ukryć nicki osób, które rekomendują daną informację, wprowadzić okres “karencji” dla ukazywania się informacji dopóki nie osiągnie pewnego minimalnego poziomu “diggów”. Co prawda może to być trudne o tyle, że w grupie tych 20 najaktywniejszych użytkowników jest właśnie właściciel digg.com:) Ale to jeden problem.
Przykład digg.com pokazuje jak działają tego typu społeczności. Digg ma tą przewagę, że ma dużą społeczność (800 000 zarejestrowanych użytkowników) i aby zaistnieć na stronie głównej potrzeba dużo głosów użytkowników (patrząc np. na stronę informacji technicznych, jest tam tylko jedna informacją mająca mniej niż 200 głosów, większość jest w okolicy 300-400 głosów ale są informacje posiadające 1200 - 1400 głosów).
Jest to pewna gwarancja, że pomimo faktu dostarczania treści przez bardzo wąską grupę, informacja docierająca na stronę główną jest naprawdę intersująca i na wysokim poziomie.

Jak to się ma do polskich realiów. Wchodzimy na www.wykop.pl:
- najwyżej punktowana informacja ma 50 głosów
- średnia w okolicy 20 - 30 głosów
- najniżej punktowana informacja 8 (!!!) głosów  okazuje sie ze to nie 8 tylko S:) sprytnie tylko zakamuflowane, a slowko wykop, to nie wykop tylko wykup.

Tak więc aby informacja na pewno zafunkcjonowała na stronie głównej wykop.pl (ikony polskiej fali kopiowania trendu web 2.0) wystarczy 20 znajomych. Pominmy już analizę na dużych grupach, tutaj wystarczy mieć dosłownie paru kolegów, żeby wywindować jakąkolwiek informację na sam szczyt. Nieważne jakie treści niesie ze sobą. Czy zwykli spamerzy zauważyli tą okazję? Ależ oczywiście na stronie głównej mamy informacje o:
- ofercie soczewek kontaktowych sklepu internetowego (wstrząsająca informacja nadająca się na co najmniej główną stronę każdej szanującej się gazety)  jako ze to reklama, wiec moje swiete oburzenie jest bezzasadne co do tego punktu.
- ofertę firmy oferującej sprzedaż domeny (po raz kolejny jestem wstrząśnięty)
- stronę www oferującą nowy przejrzysty program telewizyjny (prawdziwa sensacja!)

Ciekaw jestem, czy w ofercie firm PR już jest usługa windowania informacji klientów na wykop.pl. Wydaje mi się, że na razie nie powinna być zbyt droga, 50 zarejestrowanych użytkowników jednym kliknięciem może czynić cuda. Tylko co to ma wspólnego z ideą, jaka powinna stać za serwisem typu digg.com. Czy to w ogóle ma sens? Czy ta społeczność kiedykolwiek stanie się na tyle mocną społecznoscią, że taki ordynarny spam nie będzie możliwy?

Problemem digg.com nie jest spam, problemem jest “klika” najbardziej aktywnych użytkowników, ale duża społeczność broni go przed promowaniem informacji totalnie nieprzydatnych, niepopularnych, czy ordynarnie bezczelnych. Jest to mechanizm obronny digg’a. Nawet jeśli “klika” dostarcza większość informacji, to i tak te informacje sa później w miarę rzetelny sposób oceniane, przez dużą rzeszę użytkowników. Oczywiście to jest problem, żeby większa grupa ludzi dostarczała informacje, ale jest to problem do rozwiązania.

Problem wykop.pl jest dużo, dużo większy. Podatność serwisu na ataki ordynarnego spamu, spowodują, że nigdy nie powstanie na tyle duża społeczność, aby można było mówić, że zadziała tu mechanizm podobny do tego na digg.com. Kwestią czasu pozostaje obecność wyspecjalizowanych grup na wykop.pl (o ile już ich nie ma!), które w imię krótkoterminowego zysku skutecznie zniechęcą innych wartościowych użytkowników do korzystania z serwisu. Ja osobiście wybieram w tym momencie portale, blogi, serwisy branżowe. Wykop.pl to dla mnie żadne źrodło informacji. Digg.com a i owszem używam.

You like it? Share it. Thanks in advance. These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Wykop
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Digg
  • Technorati
  • Google

If you're new here, you may want to subscribe to my RSS feed. Thanks for visiting!